Szukaj na tym blogu

piątek, 1 maja 2026

Wonder Woman - Sprawiedliwa wojna (WW v5 58-62)

Czy istnieje wojna sprawiedliwa? Czy gdy ofiarą wojny padają cywile nadal można twierdzić, że jest się po właściwej stronie?
Bóg wojny Ares uwalnia się ze swojego więzienia, w którym kiedyś zamknęły go Amazonki i ta sytuacja powoduje zakłócenia w świecie stworzeń mitycznych i Olimpu. Tym razem Ares przysięga sobie, że będzie wymierzać sprawiedliwość i stać po stronie uciskanych oraz karać ciemiężycieli. Ale dyplomacja na świecie to nie jest zawsze kwestia czarno-biała i nie bez powodu mówi się, że szlachetnymi intencjami jest wybrukowane piekło.
Kraj Durownia jest położony nad Morzem Śródziemnym w strefie dawnych wpływów hellenistycznych. Stabilny aż do teraz rząd większości etnicznej był w sojuszu z USA. Nieco uciskana mniejszość etniczna do tego czasu mogła od czasu do czasu próbować jakiś ruchów separatystycznych, lecz bez większego efektu. A premier twardą ręką zapobiegał podziałowi kraju. Ale teraz na czele separatystów staje sam Ares! Konflikt w Durowni rozpala się niczym ogień. Dla boga wojny większość jest zła, bo tłamsi mniejszość. Proste. Amerykanie są źli, bo wspierają ciemiężycieli, więc należy ich ukarać. Proste. Premier robił wszystko, by nie dopuścić do secesji i tego, by mniejszość oddzieliła się od jego kraju i utworzyła własny kraj, więc należy go zabić. Proste.
Diana dowiaduje się, że jej ukochany Steve Trevor został uznany za zaginionego w akcji w Durowni, którą na nowo i z większą siłą ogarnął konflikt. Mimo ostrzeżenia, że ostatnie, co możę się przytrafić temu krajowi, to latająca Amazonka z mieczem, pędzi na miejsce wydarzeń. Ku swemu ogromnemu zaskoczeniu odnajduje tam Aresa, który jak sam twierdzi "chce tylko pomagać". Księżniczka jest bardzo podejrzliwa, ale początkowo jest gotowa wysłuchać boga wojny. Do momentu, gdy Ares przekierowuje rakiety sił rządowych wysłanych na armię secesjonistyczną w stronę małej wioski, która "jest zła, bo jest po stronie ciemiężycieli". Znowu proste. Ale nie dla Amazonki, która teraz sama wikła się w konflikt i to głównie z Aresem, próbując siłą i argumentami przekonać go, by odstąpił. Jeśli jednak jej się to uda, okaże się, że bóg wojny rozognił konflikt i pogrążył kraj w wojnie, ale wcale nie wie jak i nie ma ochoty go zakończyć!
Tymczasem Steve Trevor zostaje pojmany przez stworzenia mityczne i przyprowadzony do samej Afrodyty, która oświadcza mu, że już nie jest boginią miłości i jest zmęczona tym, jakich czynów ludzie się dopuszczają w imię właśnie uczuć i miłości. Steve desperacko stara się ją przekonać, że miłość mimo tego wciąż jest ważna i by pomogła mu odnaleźć Dianę. Tymczasem Wonder Woman zaczyna zdawać sobie sprawę, że jedyną drogą do pokoju może być wymuszenie spotkania premiera z generałem rebeliantów. By to zrobić, musi ocalić premiera przed przypadkowym i celowym ostrzałem z obu stron, oraz przed samym Aresem, który wcześniej traktował ją najwyżej jako przeszkodę i dawną przeciwniczkę, ale teraz może sobie z niej zrobić główny cel...
To bardzo dobra opowieść o wojnie, ale też ideologii, której się ulega. Dumne słowa i idee, jak i sama chęć zmian nie zawsze wystarczają. Po raz pierwszy w historiach z "Wonder Woman" Ares zostaje pokazany wręcz jako postać tragiczna. Naprawdę chce się zmienić. Naprawdę chce postępować dobrze. Ale czasem, zanim się zadziała należałoby poznać całą sytuację i pomyśleć, a tego mu brakuje. Również dość interesująco jest tu pokazana Afrodyta, która w większości historii zwykle ładnie wygląda i czasem coś powie. Tutaj ma wyraźną osobowość i bogini miłości, która przestała wierzyć w miłość również jest postacią tragiczną. Jest to też opowieść o bezradności zwykłych ludzi, gdy bogowie szaleją nad ich głowami i rozpalają konflikt, którego oni stają się ofiarą. Scena, w której Ares stoi z niemowlęciem na ręku wśród ruin w miejscu, gdzie spadła jego rakieta, jest dla mnie jedną z najlepszych w tej historii.
Rysunki w tomach 1-3 stoją na poziomie "ujdzie", choć mogłoby być znacznie lepiej. Na szczęście tak właśnie jest w tomach 4-5, gdzie rysownik podpisujący się jako Xermanico przejmuje ołówek i mamy lepiej narysowane twarze i bogatsze tło.
"Kim on teraz jest? I czy ja jestem naprawdę tym, co mówi, że jestem? Po całym tym czasie, czy naprawdę możemy zmienić to, czym jesteśmy?"
"Wojna nie jest taka, do jakiej przywykliśmy... Dwie armie zmierzają się ze sobą na polu bitwy. Walka fair. Honorowa. Wróg, któremu spoglądasz w oczy. Chcę toczyć dobrą wojnę. Wojnę, za którą następuje pokój. Ale już nie toczymy więcej takich wojen."
"Wiem, że ludzie ogarnięci miłością robią niewiarygodnie głupie rzeczy. Ale ciężko jest być odważnym bez miłości. Moja praca oznacza ruszanie na ludzi z bronią. Gdybym nie miał miłości... dla mojej jednostki, dla kraju, dla rodziny... nie jestem pewny, czy zdołałbym to zrobić."
" - Czemu tu jesteś? Czemu bogowie wrócili do tego miejsca?
 - Nie wiem... Myślałam... że jestem tu sama.
 - A ci inni bogowie?
 - Czy naprawdę jesteśmy bogami? Twoi bogowie są wykuci z kamienia, ale ja jestem z ciała i krwi. Co to oznacza, gdy mamy takie skazy, jak śmiertelnicy?
 - Ale co ja mam zrobić? Jak mam chronić mój lud, gdy bogowie przykładają palce do tej skali?"

Mediafire:
WW - Sprawiedliwa wojna - 01 z 05
WW - Sprawiedliwa wojna - 02 z 05
WW - Sprawiedliwa wojna - 03 z 05
 
 

sobota, 25 kwietnia 2026

Superman - Nie płacz po mnie, Bialyo

Akcja ma miejsce po tym, jak Lex Luthor został prezydentem Ameryki, ale przed wydarzeniami z "Naszych światów na wojnie". Lex wzywa do siebie Supermana, by ten się podjął misji ratunkowej amerykańskiego dziennikarza, który jest przetrzymywany jako zakładnik w despotycznym kraju Bialya, w którym reżim zmienił się ze złego na gorszy. Luthor prosi go o misje ratunkową, ale zwraca uwagę, by Superman nie dopuścił się dyplomatycznej ingerencji w sprawy tamtego kraju. Superman jest podejrzliwy, od kiedy to Lex przejmuje się zaginięciem jednego człowieka i co tamten reporter robił w danym kraju. Jednocześnie ostrzega go (i sam ma też podejrzenia, że Lex właśnie by tego chciał), że samo przybycie Supermana do Bialyi i siłowe uwolnienie zakładnika może być traktowane jako ingerencja. Mimo wszystko podejmuje się wykonania zadania, ale zgodnie z jego podejrzeniem wcale nie będzie tak prosto, że sobie wleci do tego kraju, zabierze zakładnika i odlecą bez żadnych konsekwencji.
Mamy tu rozgrywki polityczne i dyplomatyczne i to nie tylko na skali międzynarodowych, co też między Lexem a Kryptończykiem, gdzie ten pierwszy wykorzystuje swoją nową pozycję próbując nagiąć Supermana do swojej woli. Czy jednak mu się to uda? I czy sprawy rzeczywiście wyglądały w większości tak, jak je Lex nakreśla, czy może mają drugie dno?
Kontynuacja wątku politycznego z Bialyi następuje w mojej już wcześniej przetłumaczonej translacji "Young Justice - Wolność przez ziemię", choć główny temat jest tam zupełnie inny.

Mediafire

czwartek, 16 kwietnia 2026

Wonder Woman: Agent of Peace - Nadzieja jest wieczna, Zagubieni w strachu, Noc walki

Nadzieja jest wieczna
Pingwin zwołuje w Gotham zebranie na które przybywają m.in. Scarecrow, Cheetah i Killer Croc. Wniosek jest prosty- zawsze konkretni złoczyńcy stawiali czoła konkretnym bohaterom, np. wrogowie Batmana działali przeciw niemu, a nie Wonder Woman. Może nowe podejście zapewniłoby złoczyńcom zwycięstwo nad przeciwnikami...? Tymczasem Diana wspomina chwilę spędzone ze swoją przyjaciółką Anną, która również była bohaterką. Niestety Anna umiera. Pogrążona w żalu księżniczka na jej pogrzebie zostaje zaatakowana koszmarami wszystkiego, co dla niej najgorsze. Widzi ludzkość, która uległa zniszczeniu, a której nie mogła ocalić, i Amazonki, które zdradziły swoje ideały. I we wszystkim przebija się, że zawiodła. Czy uda jej się odkryć, co jest prawdą i trzymać się ideałów, które dla niej są ważne?
Mroczna, ale miejscami poruszająca i dająca do myślenia historia. Bardzo dobre rysunki z wyrazistą kreską.
Niektóre obrazki zawierają mocniejsze i niezbyt przyjemne sceny, dlatego jest to historia dla dojrzalszego czytelnika.

Zagubieni w strachu.
Mari dorastała w strefie wojny. Teraz z wielką pewnością wypowiada się publicznie jako orędowniczka pokoju i dla wspólnego działania ludzi niezależnie od rządu. Na jednym z jej przemówień ona i inni uczestnicy zgromadzenia padają ofiarami ataku swoich najgorszych strachów i dotyczy to też obecnej Wonder Woman. Jak się szybko okazuje, jest to robota meta ludzkiej przestępczyni zwanej Phobia, której początkowym celem miało być zabicie Mari. Jednak nie mogła nie przerzucić się na "bardziej interesujący" cel, jakim jest Diana. W tej jednak historii, Amazonka nie zamierza czekać bezczynnie i wiedząc kim jest jej przeciwniczka, sama rusza naprzeciw niej, by ją unieszkodliwić. Czy jednak uda jej się to z kimś, kto używa lęków ludzi przeciw nim samym? Na końcu historia prowadzi do nieco zaskakującego - choć czy na pewno, znając główną bohaterkę?- zakończenia.
Jak widać ta historia również porusza temat manipulacji strachem, ale jest przedstawiona inaczej i mimo wszystko pozbawiona ostrzejszych scen.

Noc walki
Kiedy miotający się minotaur pojawia się w Waszyngtonie, wojsko i policja chcą go jak najszybciej obezwładnić. Wonder Woman jednak szybko odkrywa, że stwór, któremu na imię Reemo, jest bardziej przerażony obcym miejscem i sytuacją i tak naprawdę jest uciekinierem z areny walk, do których "pani" zmusza istoty mityczne. Zanim jednak zdoła mu pomóc, Diana zostaje zabrana w pobliże areny razem z Reemo. Zasady są proste- walcz lub cierp, ku rozrywce ludzkich bogaczy obstawiających zakłady. Jeśli księżniczka odmówi walk, lub spróbuje uciec, "pani" skrzywdzi inne stworzenia mityczne, w tym Reemo. Ale ci, którzy chcieli bawić się i zarabiać na krzywdzie innych nie wzięli pod uwagę, że Diana potrafi nie tylko walczyć, co myśleć i sama nie zamierza uciec, dopóki nie przerwie tego kręgu bezsensownych walk i niczym Spartakus nie uwolni innych zawodników. Czy jej się to uda...?

Mediafire:

sobota, 11 kwietnia 2026

Superman - Gość

Czy nigdy nie zastanawiało Was, czy Lois Lane, która jest dość inteligentną osobą dociekającą prawdy, nigdy nie domyśliła się, że Clark Kent to Superman, zanim ten sam jej o tym powiedział? Otóż... domyśliła się! Po wydarzeniach z crossoveru Millenium, Lois przybywa do Smallville odkrywając obcy statek będący pozostałością po Manhunterach, o których nikt poza miasteczkiem nie wie. Brzmi zaskakująco? To będzie jeszcze lepiej, gdy Lois znajdzie Supermana- tak, Supermana, nie Clarka Kenta!- mającego bliskie relacje z Laną Lang! I to jest też pierwsze spotkanie między nimi dwiema! Kolejne puzle układanki układają się w głowie bystrej reporterki, aż po prostu muszą zaskoczyć na miejsce! Zanim jednak Superman zdoła odpowiedzieć, pojawiają się Jonathan i Martha Kent, by z rozbrajającymi uśmiechami na ustach wyznać wprost, że tak, to oni znaleźli dziecko z Kryptona i je wychowali i tak, to jest właśnie Superman. Brzmi, jak dostanie obuchem w głowę? Mało powiedziane, bo Kentowie zamiast potwierdzić Lois to, co już brzmi jako oczywistość, by chronić Clarka wymyślają dość nietypową historię, która ma uzasadnić, że Clark i Superman to dwie różne osoby! Nie, żeby ta historia nie skomplikowała Kryptończykowi relacji z Lois na następne lata, ale intencje były z pewnością dobre.
Całkiem dobry komiks prosto z początkowej serii Johna Byrne'a z roku 1987 i to stworzony właśnie przez niego. Następuje bezpośrednio po crossoverze Millenium, ale nie trzeba go czytać, by zrozumieć wszystko w tej opowieści. Jeśli jednak ktoś chce, to całość Millenium została przetłumaczona i jest dostępna do czytania na blogu Grumika.