Szukaj na tym blogu

sobota, 25 kwietnia 2026

Superman - Nie płacz po mnie, Bialyo

Akcja ma miejsce po tym, jak Lex Luthor został prezydentem Ameryki, ale przed wydarzeniami z "Naszych światów na wojnie". Lex wzywa do siebie Supermana, by ten się podjął misji ratunkowej amerykańskiego dziennikarza, który jest przetrzymywany jako zakładnik w despotycznym kraju Bialya, w którym reżim zmienił się ze złego na gorszy. Luthor prosi go o misje ratunkową, ale zwraca uwagę, by Superman nie dopuścił się dyplomatycznej ingerencji w sprawy tamtego kraju. Superman jest podejrzliwy, od kiedy to Lex przejmuje się zaginięciem jednego człowieka i co tamten reporter robił w danym kraju. Jednocześnie ostrzega go (i sam ma też podejrzenia, że Lex właśnie by tego chciał), że samo przybycie Supermana do Bialyi i siłowe uwolnienie zakładnika może być traktowane jako ingerencja. Mimo wszystko podejmuje się wykonania zadania, ale zgodnie z jego podejrzeniem wcale nie będzie tak prosto, że sobie wleci do tego kraju, zabierze zakładnika i odlecą bez żadnych konsekwencji.
Mamy tu rozgrywki polityczne i dyplomatyczne i to nie tylko na skali międzynarodowych, co też między Lexem a Kryptończykiem, gdzie ten pierwszy wykorzystuje swoją nową pozycję próbując nagiąć Supermana do swojej woli. Czy jednak mu się to uda? I czy sprawy rzeczywiście wyglądały w większości tak, jak je Lex nakreśla, czy może mają drugie dno?
Kontynuacja wątku politycznego z Bialyi następuje w mojej już wcześniej przetłumaczonej translacji "Young Justice - Wolność przez ziemię", choć główny temat jest tam zupełnie inny.

Mediafire

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz