Czy istnieje wojna sprawiedliwa? Czy gdy ofiarą wojny padają cywile nadal można twierdzić, że jest się po właściwej stronie?
Bóg wojny Ares uwalnia się ze swojego więzienia, w którym kiedyś zamknęły go Amazonki i ta sytuacja powoduje zakłócenia w świecie stworzeń mitycznych i Olimpu. Tym razem Ares przysięga sobie, że będzie wymierzać sprawiedliwość i stać po stronie uciskanych oraz karać ciemiężycieli. Ale dyplomacja na świecie to nie jest zawsze kwestia czarno-biała i nie bez powodu mówi się, że szlachetnymi intencjami jest wybrukowane piekło.
Kraj Durownia jest położony nad Morzem Śródziemnym w strefie dawnych wpływów hellenistycznych. Stabilny aż do teraz rząd większości etnicznej był w sojuszu z USA. Nieco uciskana mniejszość etniczna do tego czasu mogła od czasu do czasu próbować jakiś ruchów separatystycznych, lecz bez większego efektu. A premier twardą ręką zapobiegał podziałowi kraju. Ale teraz na czele separatystów staje sam Ares! Konflikt w Durowni rozpala się niczym ogień. Dla boga wojny większość jest zła, bo tłamsi mniejszość. Proste. Amerykanie są źli, bo wspierają ciemiężycieli, więc należy ich ukarać. Proste. Premier robił wszystko, by nie dopuścić do secesji i tego, by mniejszość oddzieliła się od jego kraju i utworzyła własny kraj, więc należy go zabić. Proste.
Diana dowiaduje się, że jej ukochany Steve Trevor został uznany za zaginionego w akcji w Durowni, którą na nowo i z większą siłą ogarnął konflikt. Mimo ostrzeżenia, że ostatnie, co możę się przytrafić temu krajowi, to latająca Amazonka z mieczem, pędzi na miejsce wydarzeń. Ku swemu ogromnemu zaskoczeniu odnajduje tam Aresa, który jak sam twierdzi "chce tylko pomagać". Księżniczka jest bardzo podejrzliwa, ale początkowo jest gotowa wysłuchać boga wojny. Do momentu, gdy Ares przekierowuje rakiety sił rządowych wysłanych na armię secesjonistyczną w stronę małej wioski, która "jest zła, bo jest po stronie ciemiężycieli". Znowu proste. Ale nie dla Amazonki, która teraz sama wikła się w konflikt i to głównie z Aresem, próbując siłą i argumentami przekonać go, by odstąpił. Jeśli jednak jej się to uda, okaże się, że bóg wojny rozognił konflikt i pogrążył kraj w wojnie, ale wcale nie wie jak i nie ma ochoty go zakończyć!
Tymczasem Steve Trevor zostaje pojmany przez stworzenia mityczne i przyprowadzony do samej Afrodyty, która oświadcza mu, że już nie jest boginią miłości i jest zmęczona tym, jakich czynów ludzie się dopuszczają w imię właśnie uczuć i miłości. Steve desperacko stara się ją przekonać, że miłość mimo tego wciąż jest ważna i by pomogła mu odnaleźć Dianę. Tymczasem Wonder Woman zaczyna zdawać sobie sprawę, że jedyną drogą do pokoju może być wymuszenie spotkania premiera z generałem rebeliantów. By to zrobić, musi ocalić premiera przed przypadkowym i celowym ostrzałem z obu stron, oraz przed samym Aresem, który wcześniej traktował ją najwyżej jako przeszkodę i dawną przeciwniczkę, ale teraz może sobie z niej zrobić główny cel...
To bardzo dobra opowieść o wojnie, ale też ideologii, której się ulega. Dumne słowa i idee, jak i sama chęć zmian nie zawsze wystarczają. Po raz pierwszy w historiach z "Wonder Woman" Ares zostaje pokazany wręcz jako postać tragiczna. Naprawdę chce się zmienić. Naprawdę chce postępować dobrze. Ale czasem, zanim się zadziała należałoby poznać całą sytuację i pomyśleć, a tego mu brakuje. Również dość interesująco jest tu pokazana Afrodyta, która w większości historii zwykle ładnie wygląda i czasem coś powie. Tutaj ma wyraźną osobowość i bogini miłości, która przestała wierzyć w miłość również jest postacią tragiczną. Jest to też opowieść o bezradności zwykłych ludzi, gdy bogowie szaleją nad ich głowami i rozpalają konflikt, którego oni stają się ofiarą. Scena, w której Ares stoi z niemowlęciem na ręku wśród ruin w miejscu, gdzie spadła jego rakieta, jest dla mnie jedną z najlepszych w tej historii.
Rysunki w tomach 1-3 stoją na poziomie "ujdzie", choć mogłoby być znacznie lepiej. Na szczęście tak właśnie jest w tomach 4-5, gdzie rysownik podpisujący się jako Xermanico przejmuje ołówek i mamy lepiej narysowane twarze i bogatsze tło.
"Kim on teraz jest? I czy ja jestem naprawdę tym, co mówi, że jestem? Po całym tym czasie, czy naprawdę możemy zmienić to, czym jesteśmy?"
"Wojna nie jest taka, do jakiej przywykliśmy... Dwie armie zmierzają się ze sobą na polu bitwy. Walka fair. Honorowa. Wróg, któremu spoglądasz w oczy. Chcę toczyć dobrą wojnę. Wojnę, za którą następuje pokój. Ale już nie toczymy więcej takich wojen."
"Wiem, że ludzie ogarnięci miłością robią niewiarygodnie głupie rzeczy. Ale ciężko jest być odważnym bez miłości. Moja praca oznacza ruszanie na ludzi z bronią. Gdybym nie miał miłości... dla mojej jednostki, dla kraju, dla rodziny... nie jestem pewny, czy zdołałbym to zrobić."
" - Czemu tu jesteś? Czemu bogowie wrócili do tego miejsca?
- Nie wiem... Myślałam... że jestem tu sama.
- A ci inni bogowie?
- Czy naprawdę jesteśmy bogami? Twoi bogowie są wykuci z kamienia, ale ja jestem z ciała i krwi. Co to oznacza, gdy mamy takie skazy, jak śmiertelnicy?
- Ale co ja mam zrobić? Jak mam chronić mój lud, gdy bogowie przykładają palce do tej skali?"
Mediafire:
WW - Sprawiedliwa wojna - 01 z 05
WW - Sprawiedliwa wojna - 02 z 05
WW - Sprawiedliwa wojna - 03 z 05
