Moon Robinson, Mayfly, była kryminalną speedsterką, złapaną i osadzoną w więzieniu przez Wonder Woman. Diana odwiedza jej w więzieniu i składa jej obietnicę, że będzie to robić regularnie i w każdej chwili jest gotowa rozmawiać. Na początku jednak wywołuje to tylko wściekłość i agresję ze strony jej przeciwniczki, która jest też świadoma tego, co miała księżniczka, a nie ona. Gdy Diana dorastała na Themyskirze, miała miłość swojej matki, a Amazonki troszczyły się o nią i o siebie nawzajem. Moon była tylko balastem dla swoich rodziców, a po ich gwałtownej śmierci w wypadku musiała sobie torować drogę pięściami i przez przemoc z tymi, którzy ją otaczali. Bardzo powoli, przy kolejnych wizytach Diany, Moon zaczyna rezygnować z agresji, a jeszcze wolniej się otwierać. Księżniczka stopniowo uczy ją, że wśród ludzi istnieją też dobre intencje i nie oznacza to, że to jest fasada, za którą ktoś chce ją skrzywdzić. Odkrywa też przed nią, że istnieje szacunek bazujący na zaufaniu, a wymuszony terrorem strach nie jest szacunkiem. Drobnymi krokami Moon staje na drodze do zmiany wewnętrznej, której wcześniej nie podejrzewała i odrzucała. Jednak nadchodzi czas próby, gdy Diana przybywa smutna, przygnębiona i rozproszona, a jeden z przestępców wyrywa się i jest gotów wykorzystać stan Amazonki, by ją zabić. Moon staje przed dylematem, by tylko stać i przyglądać się, jak to się potoczy, lub potraktować Wonder Woman nie jak dawnego wroga, ale sojuszniczkę i być może nawet też przyjaciółkę...
To bardzo dobra opowieść psychologiczna o przemianie wewnętrznej i życiu, które nie znało znaczenia dobrych intencji, ale teraz je poznaje, oraz o dotrzymywaniu obietnic i cierpliwości. Nikt chyba nie wątpi, że na samym początku, podczas odwiedzin w więzieniu Dianę musiało kusić, by dać sobie spokój z pracą nad kimś, kto tylko na te spotkania i chęć rozmowy reaguje agresją. A jednak się nie poddała i cały czas wyciągała rękę do kogoś, kto wcześniej chciał ją zabić i próbował rozbić jej głowę krzesłem.
Dodatkowym plusem jest naprawdę rewelacyjna, prawie fotograficzna okładka. Co prawda, nie stworzył jej słynny Alex Ross, ale Stanley "Artgerm" Lau, ale powiedziałbym, że poziom dość bliski.
Szukaj na tym blogu
niedziela, 17 maja 2026
Wonder Woman - 52-a wizyta (WW v5, 51, 2018)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
%20051-000%20(WinCE).jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz