Więc dzisiaj jubileuszowy komiks o podwójnej ilości kartek, choć część z tego stanowią plakaty i jako komiks jubileuszowy też w samej serii "Wonder Woman".
OPIS:
W odpowiedzi na to, jak delegaci z zewnętrznego świata odwiedzili Themyskirę, królowa Hippolita wraz ze swym dworem postanawia przybyć w odwiedziny do patriarchalnego świata. Możemy obserwować, co to oznacza dla Amazonek, a także ludzi z zewnątrz. Diana jest tu ich przewodniczką, przygotowuje wszystko na przybycie swojej matki, a jednocześnie nosi ją na wszystkie strony z powodu tego wydarzenia. Nie zabraknie także jej przyjaciół, niektórych postaci znanych już z "Węża w raju", samego Hermesa, który zauważa, że nawet z dodatkową mocą, jaką jej podarował, ona jest wciąż bardziej ludzka, niż on mimo straty swoich mocy (i tu pytanie, czy księżniczka potrafi coś z tym zrobić), ówczesnej Ligi Sprawiedliwości, oraz pewnego kryptońskiego specjalisty od zakładania peleryny :)
Komiks nie cechuje się szybką akcją, ale warto go przeczytać, jest utrzymany w większości w dość pozytywnym tonie. Mamy pokazane zestawienie dwóch światów- Amazonek i zewnętrznego, a nawet przez postać Hermesa, też trzeciego- bogów i śmiertelników.
Nie zabraknie też elementów nieco bardziej refleksyjnych zwłaszcza przy postaci Hermesa, jak i słów jakie wypowie sama Hippolita, ale też humorystycznych (to jak Rosjanin Rocket Red uczy Guya Gardnera demokracji po prostu trzeba zobaczyć :) ).
Mamy też pewne niedomówienia, jak wtedy, gdy Superman pomaga Wonder Woman założyć pelerynę, którą ona - jak czytelnicy wiedzą - nosi rzadko i Diana mówi mu wtedy "Zawsze będę Cię za to kochać, Clark." Biorąc pod uwagę nieco skomplikowane relacje tych dwojga, niech czytelnicy sami się domyślą, czy chodziło jej tylko o podziękowanie, że pomógł jej założyć pelerynę i przyszedł dodać jej otuchy, czy wymknęło jej się coś więcej :)
Jest to 50 numer Wonder Woman, który jest numerem stronicowo podwójnym, dodatkowo wyposażonym w mniej lub bardziej ciekawe plakaty na końcu komiksu. Do czego się można nieco doczepić to rysunki samego komiksu. Są przyzwoite, ale niestety to wszystko co o nich można powiedzieć. Po 50 numerze WW możnaby oczekiwać czegoś więcej, a nawet przypomnieć sobie, jak wyglądały piękne rysunki Pereza (ale na szczęście też to właśnie Perez napisał scenariusz, choć tym razem niestety nie rysował). Ale mimo tego, nie jest źle.
Choć nie jest to niezbędne dla zrozumienia fabuły, ze względu na pewne wątki poboczne sugerowane jest przeczytanie wcześniej "Węża w raju". Dla zainteresowanych, którzy jeszcze tego nie czytali ta historia jest tutaj: Wąż w raju



