niedziela, 8 listopada 2015

Wonder Woman - Wąż w raju

Historia ta opowiada o festynie, który Amazonki organizują na Themyskirze ku czci swoich pięciu najważniejszych bogiń. Po raz pierwszy decydują się otworzyć na zewnętrzny świat i zaakceptować przybycie delegatów z niego i ich poznać, tworząc atmosferę do wymiany kulturowej. Wonder Woman wybiera dwunastu delegatów, którzy, nie licząc jednego norweskiego dyplomaty, są bardziej ambasadorami kultur niż państw. Wśród nich są m.in. pastor, rabin i feministka. Dwunastym delegatem ma być Clark Kent (!), ale Superman odmawia i proponuje Dianie, by zamiast niego wybrała... Lois Lane (!), co księżniczka Amazonek czyni i jest to pierwsze spotkanie tych dwóch rywalek (i nawiasem mówiąc. Lois nie zawaha się skorzystać z okazji, by postawić Dianie pewne pytanie o Supermana:) ). Początkowo wymiana kulturowa wygląda bardzo przyjaźnie, nawet gdy nie wszystkie Amazonki są zadowolone z przybycia gości. Jednak na wyspę trafił też ktoś mroczny, kogo nikt nie zapraszał, by siać niezgodę, niechęć i podziały. Wkrótce różnice pomiędzy religiami, kulturami i płcią zaczynają dominować. Wonder Woman poznaje prawdę, ale nikomu już jej nie przekaże, gdyż jak stwierdzi w pewnym momencie Hermes "Jej dusza nie zamieszkuje dłużej rzeczywistości śmiertelnych"... Gdy sprawy na Themyskirze wymykają się spod kontroli, los tak gości, jak i gospodarzy leży w rękach niewidomego chłopca, który również jest jednym z delegatów, oraz tracącego swe moce Hermesa, który jako jedyny Olimpijczyk zdecydował się żyć wśród ludzi i płaci dużą cenę za zrozumienie tego, czym jest człowieczeństwo...
Jak dla mnie ta saga ma wszystko, co najlepsze w komiksach "Wonder Woman"- ideały księżniczki Amazonek, różnorodność kulturową, ciekawie zbudowana wielowątkowa fabuła, elementy mityczne, refleksje na pewne tematy, pokazana cywilizacja Amazonek i odwołanie do hellenizmu, dobra narracja (od drugiego tomu to już nawet miejscami jest forma felietonów Lois!) i nieprzewidywalność tego, jak to wszystko się skończy.
Pierwotnie zastanawiałem się, czy pierwszej części nie oznaczyć jako zerówki, gdyż właściwa akcja z delegatami na Themyskirze zaczyna się później (i wtedy by było 0+4 części). Ze względu jednak na przygotowania do festynu, wątek Hermesa i pewne znaki świadczące, że nie wszystko jest idealne, oznaczyłem "Zmiany niesione wiatrem", jako część pierwszą, co oznacza, że w takim sposobie liczenia historia liczy pięć tomów, a nie cztery + poprzedzająca ją zerówkę.
Pod względem chronologicznym historia ta ma miejsce bezpośrednio po wydarzeniach z "Cheetah, Zaginiony lud", choć znajomość tamtej sagi nie jest konieczna, by zapoznać się z tą.
Podziękowania dla Riguany za korektę!
Mediafire
4 shared

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz