poniedziałek, 23 listopada 2015

Elseworlds - JLA - Shogun ze stali

Jest to bardzo nieszablonowy i interesujący Elseworlds dziejący się w...   feudalnej Japonii.
Kraj został podbity przez bezlitosnego shoguna ze  stali, władcę Zunou. Lud żyje w strachu, a samuraje shoguna niszczą wszystko, co tylko nie spodoba się ich panu. Przeciw temu despotyzmowi i w obronie ludu rebelianci formułują ligę, mającą na celu pokonanie shoguna i obronę pokrzywdzonych. Niestety ich siły topnieją z każdym rokiem, aż zostaje ich tylko garstka. Niespodziewanie odkrywają istnienie niezwykłego człowieka, dysponującego wręcz magicznymi umiejętnościami, którym jest Hoshi, przybrany syn rybaka, będący też "gwiezdnym dzieckiem" i sam pierwotnie nie jest świadom swego pochodzenia. Hoshi jednak odmawia przyłączenia się do rebelii. Zmienia to bezlitosny atak na wioskę, podczas, którego Hoshi zacznie odkrywać swoje prawdziwe przeznaczenie i jak bardzo może stać się inspiracją dla innych, oraz wkrótce potem dowie się kim naprawdę jest i o tym, że jego powiązania ze straszliwym shogunem są bliższe, niż ktoś mógłby przypuszczać. To jednak może nie wystarczyć, by pokonać tyrana. Gdy jedna z osób z tej historii przechodzi na drugą stronę, rebelianci postanawiają doprowadzić do ostatecznej konfrontacji z shogunem, stawiając na szali swoje życia. I nie wszyscy przeżyją tą konfrontację...
Jest to opowieść w której mamy pokazane społeczeństwo Japonii sprzed setek lat, honor, strach, zemstę, ale też samotność, koleżeństwo, lojalność i przyjaźń. Chyba nie muszę mówić kim jest Hoshi z tego komiksu, skoro to opowieść elseworlsowa i nawet okładka to zdradza, ale z wielu opowieści o Supermanie i opowieści elseworldsowych, ta jest naprawdę specyficzna i moim zdaniem bardzo ciekawie i zupełnie nie na styl amerykański stworzona, posiadająca też pewną głębię. Same rysunki znacznie wyróżniają się spośród amerykańskich komiksów z superbohaterami bardziej przypominając miejscami rysunki właśnie japońskie. Nie zabraknie tu też wplecionego buddyzmu i zasad Dalekiego Wschodu, którymi kierują się niektórzy bohaterowie.
Zapraszam do czytania tak miłośników Elseworldsów, Supermana, jak i Japonii!
Podziękowania dla Gedinazgula za korektę.

niedziela, 8 listopada 2015

Wonder Woman - Wąż w raju

Historia ta opowiada o festynie, który Amazonki organizują na Themyskirze ku czci swoich pięciu najważniejszych bogiń. Po raz pierwszy decydują się otworzyć na zewnętrzny świat i zaakceptować przybycie delegatów z niego i ich poznać, tworząc atmosferę do wymiany kulturowej. Wonder Woman wybiera dwunastu delegatów, którzy, nie licząc jednego norweskiego dyplomaty, są bardziej ambasadorami kultur niż państw. Wśród nich są m.in. pastor, rabin i feministka. Dwunastym delegatem ma być Clark Kent (!), ale Superman odmawia i proponuje Dianie, by zamiast niego wybrała... Lois Lane (!), co księżniczka Amazonek czyni i jest to pierwsze spotkanie tych dwóch rywalek (i nawiasem mówiąc. Lois nie zawaha się skorzystać z okazji, by postawić Dianie pewne pytanie o Supermana:) ). Początkowo wymiana kulturowa wygląda bardzo przyjaźnie, nawet gdy nie wszystkie Amazonki są zadowolone z przybycia gości. Jednak na wyspę trafił też ktoś mroczny, kogo nikt nie zapraszał, by siać niezgodę, niechęć i podziały. Wkrótce różnice pomiędzy religiami, kulturami i płcią zaczynają dominować. Wonder Woman poznaje prawdę, ale nikomu już jej nie przekaże, gdyż jak stwierdzi w pewnym momencie Hermes "Jej dusza nie zamieszkuje dłużej rzeczywistości śmiertelnych"... Gdy sprawy na Themyskirze wymykają się spod kontroli, los tak gości, jak i gospodarzy leży w rękach niewidomego chłopca, który również jest jednym z delegatów, oraz tracącego swe moce Hermesa, który jako jedyny Olimpijczyk zdecydował się żyć wśród ludzi i płaci dużą cenę za zrozumienie tego, czym jest człowieczeństwo...
Jak dla mnie ta saga ma wszystko, co najlepsze w komiksach "Wonder Woman"- ideały księżniczki Amazonek, różnorodność kulturową, ciekawie zbudowana wielowątkowa fabuła, elementy mityczne, refleksje na pewne tematy, pokazana cywilizacja Amazonek i odwołanie do hellenizmu, dobra narracja (od drugiego tomu to już nawet miejscami jest forma felietonów Lois!) i nieprzewidywalność tego, jak to wszystko się skończy.
Pierwotnie zastanawiałem się, czy pierwszej części nie oznaczyć jako zerówki, gdyż właściwa akcja z delegatami na Themyskirze zaczyna się później (i wtedy by było 0+4 części). Ze względu jednak na przygotowania do festynu, wątek Hermesa i pewne znaki świadczące, że nie wszystko jest idealne, oznaczyłem "Zmiany niesione wiatrem", jako część pierwszą, co oznacza, że w takim sposobie liczenia historia liczy pięć tomów, a nie cztery + poprzedzająca ją zerówkę.
Pod względem chronologicznym historia ta ma miejsce bezpośrednio po wydarzeniach z "Cheetah, Zaginiony lud", choć znajomość tamtej sagi nie jest konieczna, by zapoznać się z tą.
Podziękowania dla Riguany za korektę!
Mediafire
4 shared